matka [nie]idealna

ile razy na ulicy, w sklepie, wśród znajomych zdarzyło nam się oceniać inne kobiety pod kątem jakimi są matkami? Wytykać błędy, zachowania, nawet w myślach. Mówić sobie „ja w takiej sytuacji nigdy bym nie..”, „ja bym w życiu tak nie postąpiła!”, na forach internetowych „mam dobra rada” jak grzybów po deszczu, idealne matki żony i kochanki, wiedzą wszystko w każdym temacie, mają idealne dzieci, domy, rodziny i zarabiają okrągłe sumki. A czy ktoś je pytał o to co one sądzą na dany temat? czy ktoś pyta te matki o to jak one by postąpiły w danej sytuacji? jeśli pyta to ok, tylko częściej to jednak jest „z dobrego serca” rada. trzeba przecież się podzielić swoją wiedzą na temat bycia idealną.

Gdy nie miałam dziecka, nie raz zdarzyło mi się w myślach jakąś matkę skrytykować, taką co to w sklepie podniosła głos na dziecko, taką która wyglądała na zdenerwowaną. I święte oburzenie jak tak można?! przecież to tylko dziecko! Dziś będąc po drugiej str lustra, tamtej starej mnie dałabym pewnie po głowie za takie ocenianie. Dziś już wiem jak to jest, praca, dom, obowiązki, remont, ząbkujące dziecko, nieprzespane noce. Wzrasta liczb kaw i energy drinków na dobę, a spada liczba cm w pasie ze stresu. A tu przychodzi taki dzień jak dziś gdy siły brak na wszystko, ale mi… bo moje Dziecko dziś przechodzi samą siebie, od godz 7 rano szaleje na pełnych obrotach, w końcu zaczyna marudzić, wszystko jest be… dodam ze to taki typ co nie usiedzi na miejscu z zabawką 5min. Pan Tata chory, więc się nie zbliża żeby Dziecia nie zarazić, zatem Dzieć zdany na matkę, a matka na Dziecia. Jak Dzieć marudzi, myślę sobie „położę, utulę, pójdzie spać”… i tak pierdylion razy, w końcu popołudniu się poddaję, pakuję Dziecia w ciepłe ciuchy i na spacer. Chrzanić smog, 15min nas nie zabije. Myślę sobie, wózek zostaje w domu, na nóżkach troszkę się zmęczy to może uśnie, cóż.. pierwsze 4, no może max 5min spaceru było wyśmienite, idziemy, śmiejemy się, oglądamy dookoła co się dzieje, a później? a później moje Dziecko przypomniało sobie o szaleństwie, zero słuchania się, gdy matka prosi o rękę bo samochód jedzie, gdy prosi żeby nie szła po lodzie bo się przewróci, żeby nie wchodziła na schody do inne klatki bo nasza jest dalej, co skutkuje kolejnymi upadkami. I w tej chwili, przy apogeum frustracji, zrozumiałam te matki, które kiedyś w myślach napominałam, dziś pewnie w oczach innych ja byłam taką matką gdy głośniej poprosiłam Małą żeby czegoś nie robiła. Nie, nie krzyczałam, między mówieniem głośniej a krzykiem na dziecko jest różnica.

Jak mawia stare przysłowie „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”.

Kocham to moje Małe najmocniej na świecie, zrobiłabym dla Niej wszystko, ale bywają takie dni jak dziś, że mam ochotę wykopyrtnąć się w kosmos :)

Wystarczy Jej jeden uśmiech, jedno „Mama”, jedno spojrzenie, żeby mnie roztopić, cała frustracja, zmęczenie mijają. Moje małe Antidotum na wszystko co złe :)

IMG_20170109_214318_294

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>